Wreszcie udało się i pojechaliśmy do OPNu żeby zwiedzić go w możliwie maksymalny sposób. Oczywiście z wyjazdu na godzinę 10 wyszły nici, ale wystartowaliśmy o 12.00 i na 14.00 byliśmy na miejscu. Ale to wystarczyło żeby zobaczyć najważniejsze punkty czyli Zamek, Jaskinię Łokietka, Bramę Krakowską, Rękawicę.

Jeśli idzie o samą wycieczkę to zaparkowaliśmy auto na parkingu powyżej i czarnym szlakiem zeszliśmy do zamku (16zł za osobę). Tam weszliśmy na punkt widokowy, który powstał na miejscu dawnego budynku mieszkalnego. Weszliśmy też do dwóch wież.
Z bramy Krakowskiej rozpościera się widok, na skały koronne i rękawicę. Już niestety nie wchodziliśmy na nie, bo było około 19.00, a to oznaczało, że już czas wracać jeśli chcemy wracać doliną Sąsapowską. Wróciliśmy do miasteczka, mijając Jaskinię Krowią i hodowlę pstrąga Ojcowskiego (ciekawostka: każda knajpa, bez wyjątku, ma w karcie dań Ojcowskiego pstrąga). Zeszliśmy na szlak żółty w dolinę Sąsapowską, tam, już pamiętaliśmy, że musimy dojść do drugiego przystanku, żeby za nim skręcić w las i tamtym szlakiem dojść do parkingu. Gdy wchodziliśmy do lasu jeszcze było widno, ale jak już wychodziliśmy to już była noc, choć tę ostatnią prostą pokonaliśmy w 13 minut (choć na tabliczce przewidywany czas to 20 minut.)
Doszliśmy do auta zmęczeni jak konie po westernie, ale bardzo zadowoleni. Gdy dojechaliśmy do domu, stopy już tak bardzo mnie bolały, że nie mogłem wyjść z auta... Buty, dobre buty to podstawa!


























