Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 września 2021

Kozia Górka.

 
 
Korzystając z pewnie ostatnich ciepłych dni, powędrowaliśmy ostatnio na Kozią Górkę. 15 tysięcy kroków nabite. Muszę pochwalić buty, które sobie kupiłem do pieszych wędrówek. Quechua MH500 WTP sprawdziły się idealnie jak na tę trasę. Stopy w ogóle nie bolały. Co prawda porównania nie mam żadnego w kategorii butów trekkingowych, ale w porównaniu do zwykłych butów, to niebo a ziemia. Jednak co dobry but to dobry but.
Liczyłem, że zdjęcia googla zrobią mi panoramę, ale nie do tej pory nie ułożyły mi panoramy, tak więc podzielę się fotkami jakie udało mi się tam zrobić.
 

 



Podejście na tę górkę nie jest trudne, jakieś 40 minut spacerem, a w zamian oferuje całkiem ładny widok. Zawsze warto wejść i odetchnąć pełną piersią. Jeszcze dorwałem gałąź dużą i całkiem przyjemnie pokręconą. Myślę, że niedługo zrobię kolejną zacną lampę, tym razem większą. 

Formatowanie tekstu i obrazu w bloggerze jest do BANI!! Weźcie to kurna poprawcie.


środa, 15 września 2021

Pomysł na Niedzielę - EnergyLandia

 


Byliśmy ostatnio w Energylandii... Gigantyczny jest ten park. weszliśmy ok 12.30 i byliśmy tam do zamknięcia, czyli do 19.00. Szczerze, to więcej stania niż chodzenia. Do każdej atrakcji trzeba odstać 20minut. Rollercoastery są tego warte niby kilkadziesiąt sekund tylko ale zabawa przednia i skok adrenaliny murowany.  Niby płaci się za wejście 149zł od osoby i można zwiedzać i korzystać z każdej atrakcji jaka się w parku znajduje, ale na moje, raczej nie ma szans, żeby ze wszystkiego skorzystać w jeden dzień. Wielu atrakcji nie odwiedziliśmy i z wielu nie skorzystaliśmy. Przede wszystkim dlatego, że do każdej atrakcji trzeba odstać od 20 do 30 minut. Po drugie dlatego, że do każdej atrakcji trzeba też dojść (nabiliśmy po 11 tysięcy kroków), a po trzecie trzeba zrobić przerwę na posiłek. Podejrzewam, że nawet gdyby pojechać tam samotnie od 10.00 z plecakiem pełnym kanapek i wody, to ze wszystkiego - wszystkiego, nie dałoby się skorzystać. 


Generalnie tych rollercoasterów jest zatrzęsienie. I dobrze. I w końcu. 
Jest w czym wybierać. Nie udało nam się wejść na Hyperiona, po prostu zabrakło czasu, ale byłem dwa lata temu na Hyperionie, tak więc wielkiej straty dla mnie nie było. Za to wszedłem z synem na Zadrę - Największy RollerCoaster o konstrukcji stalowo-drewnianej na świecie, zaliczający się już do kategorii Hypercoaster. Wrażenia są niesamowite. Syn z początku się trochę bał, ale przełamał się, a że jest wysokim siedmiolatkiem to bez problemu wszedł na tę kolejkę. No ciężko opisać wrażenia z tego przejazdu. Poziom adrenaliny maksymalny. Chłopaki co siedzieli przed nami stwierdzili, na koniec, że tak wygląda sposób na wykasowanie 30 sekund z życia i to jest prawda. Człowiek schodzi z kolejki i nie pamięta co się w ogóle stało, jak wyglądał przejazd. Ja przez mgłę pamięam ten spad 90 stopni w dół i potem pamiętam tylko że jechaliśmy wprost na stalową belkę i nim do niej dojechaliśmy to wagonik uciekł w dół omijając zagrożenie, które mogłoby spokojnie uciąć głowę.

Córka moja cudowna, odważna i nieustraszona, była mocno zdegustowana faktem, że nie może wejść na każdą atrakcję tak jak jej brat, natomiast wchodziliśmy tam gdzie się dało, F1, Dragon, Toffifee i jeszcze kilka innych atrakcji. Praktycznie przez cały czas byliśmy w kolejce do którejś z kolejek. A wydaje mi się, że zwiedziliśmy jedynie jedną czwartą całego parku. Z parku wyjeżdżaliśmy lekko 45 minut, ale tak to jest jak wychodzi się ze wszystkimi. Generalnie Polecam bardzo EnergyLandię! Park Rozrywki na naprawdę wysokim światowym poziomie!












niedziela, 5 września 2021

Ojcowski Park Narodowy cz.2

 Wreszcie udało się i pojechaliśmy do OPNu żeby zwiedzić go w możliwie maksymalny sposób. Oczywiście z wyjazdu na godzinę 10 wyszły nici, ale wystartowaliśmy o 12.00 i na 14.00 byliśmy na miejscu. Ale to wystarczyło żeby zobaczyć najważniejsze punkty czyli Zamek, Jaskinię Łokietka, Bramę Krakowską, Rękawicę. 


Generalnie polecam jakieś dobre buty trekkingowe, bo mimo wszystko trampki nie zdały egzaminu i stopy bolą mnie do teraz. Serio polecam zaopatrzyć się w jakieś buty do chodzenia w terenie. Ja już rozglądam się i póki co rzuciły mi się w oczy buty z adidasa, ale jeszcze nie zdecydowałem. 
Jeśli idzie o samą wycieczkę to zaparkowaliśmy auto na parkingu powyżej i czarnym szlakiem zeszliśmy do zamku (16zł za osobę). Tam weszliśmy na punkt widokowy, który powstał na miejscu dawnego budynku mieszkalnego. Weszliśmy też do dwóch wież.




Ruszyliśmy dalej do doliny, tam w miasteczku zjedliśmy obiad i dalej znów na czarny szlak prowadzący do Jaskini Łokietka. Jakimś cudem, załapaliśmy się na ostatnie wejście dosłownie na dwie minuty przed (17:30) Weszliśmy no i robi wrażenie. Z tego co przewodniczka opowiadała panuje tam przez cały rok stała temperatura około 8 stopni celcjusza. Więcej nie wiele słuchałem bo trzymałem się z tyłu by móc zrobić kilka fotek bez udziału współ-zwiedzających. Koszt za osobę to 26zł. Wycieczka trwała ok pół godziny.







Po tym zwiedzaniu, które było całkiem przyjemne, wracaliśmy szlakiem niebieskim żeby dostać się do Bramy Krakowskiej. No nie powiem te skały robią wrażenie.





Z bramy Krakowskiej rozpościera się widok, na skały koronne i rękawicę. Już niestety nie wchodziliśmy na nie, bo było około 19.00, a to oznaczało, że już czas wracać jeśli chcemy wracać doliną Sąsapowską. Wróciliśmy do miasteczka, mijając Jaskinię Krowią i hodowlę pstrąga Ojcowskiego (ciekawostka: każda knajpa, bez wyjątku, ma w karcie dań Ojcowskiego pstrąga). Zeszliśmy na szlak żółty w dolinę Sąsapowską, tam, już pamiętaliśmy, że musimy dojść do drugiego przystanku, żeby za nim skręcić w las i tamtym szlakiem dojść do parkingu. Gdy wchodziliśmy do lasu jeszcze było widno, ale jak już wychodziliśmy to już była noc, choć tę ostatnią prostą pokonaliśmy w 13 minut (choć na tabliczce przewidywany czas to 20 minut.) 
Doszliśmy do auta zmęczeni jak konie po westernie, ale bardzo zadowoleni. Gdy dojechaliśmy do domu, stopy już tak bardzo mnie bolały, że nie mogłem wyjść z auta... Buty, dobre buty to podstawa!












poniedziałek, 23 sierpnia 2021

Zamek Ogrodzieniec

 Wiem, miała być druga część zwiedzania Ojcowskiego Parku Narodowego, ale zmieniliśmy w ostatniej chwili zdanie i pojechaliśmy do Ogrodzieńca. No i nie żałuję. Szybko znaleźliśmy parking, w zasadzie pod samym zamkiem, koszt 10 złotych niby drogo, ale jeśli wybrać się na cały dzień, to wyjdzie stosunkowo nie wiele. Wejście na zamek już wyszło drożej bo 64 złote (2x19zł plus 2x13zł). Dziś nawet ruiny w cenie. A sam zamek?

No świetny! Wielkością może nie przytłacza, ale jako obiekt zdjęć wręcz idealny. Wzniesiony przez króla Kazimierza Wielkiego, który postawił go na miejscu drewnianego grodu. Zamek jest jednym z klasyków na szlaku Orlich Gniazd.






Do samego zamku dojść można deptakiem handlowym, więc i pamiątkę można sobie kupić.  Obok jeszcze Park linowy - 30 zł za osobę za zieloną trasę. I widziałem tam jeszcze tor saneczkowy. Atrakcji dla dzieci starszych i młodszych trochę jest. Szczerze polecam. 
Ciekawe czy kiedyś ktoś podejmie się odrestaurowania go.

sobota, 21 sierpnia 2021

Ojcowski Park Narodowy cz.1

 Wczoraj wybraliśmy się do Ojcowskiego Parku Narodowego, miały być zamki, groty atrakcje, natomiast wyszło kiepsko bo wybraliśmy się za późno i w około 2h udało nam się przejść trochę po lesie i wleźć na jakiś widokowy pagórek, gdy doszliśmy do zamku już był zamknięty, na wieżach łucznicy, most podniesiony, w fosie woda, a w wodzie krokodyle :). Dziś robimy drugie podejście i jeśli tylko będę miał siły, jeszcze dziś dodam zdjęcia z naszej wyprawy. I postaram się co nie co opisać. OPN cz.2


czwartek, 19 sierpnia 2021

Mikro Malediwy. Polskie Malediwy

 Dziś zabrałem moje dzieciaki na wycieczkę. Zaintrygowało mnie porównanie do Malediwów. Malediwy? W Jaworznie? Generalnie wycieczka raczej z tych krótkich i raczej jako ciekawostka, niż pełnowymiarowa atrakcja, co jednak nie odbiera temu miejscu swojego uroku. Ktoś miał super pomysł i chwała mu za to. Do samych "Malediwów" trzeba dojść asfaltowo-szutrową ścieżką przez las, jakieś 10 minut. Po drodze można spotkać budkę z bardzo dobrymi lodami. Polecam, super miejsce. 




 

wtorek, 17 sierpnia 2021

Podkarpacie 2021

Byłem ostatnio u rodziny na wyjeździe na 5 dni, w tak zwanej Polsce B. Na zupełnym wygwizdowie. Cisza, spokój, czyste powietrze, niskie ceny nieruchomości, wueski i psy dupami szczekające. Będąc tam człowiek rzeczywiście może się zrelaksować. Poprzeglądać na spokojnie Pinteresta, pojeździć traktorem po lesie, zrobić kilka fotek.




W przypływie tego spokoju, zamarzyłem o posiadaniu własnej WueSKi 125 i teraz z uporem maniaka przeglądam oferty.
Jeszcze 15 lat temu taką WueSKę można było wytargać za flaszkę, teraz to w stanie "w miarę kompletnym" od dwóch tysięcy w górę. Nie ma się co dziwić, że te motorki są już takie drogie. Jest ich co raz mniej i stają się pomału maszynami kultowymi. Mam nadzieję trafić egzemplarz, który będzie w miarę nie daleko mnie i będzie w miarę dobrym stanie. Będę miał trochę materiału na bloga, a i synkowi będę mógł dać coś wyjątkowego. 

Copyright Jacek Halicki - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=68767776

a z Pinteresta znów wyciągnąłem projekt pięknej lampki DIY, którą chcę zrealizować, a że kuzyn żony ma na tym wygwizdowie swój las, łatwo było o materiał. Toporek pożyczyłem, i w las w poszukiwaniu dębu, żeby uciąć jedną gałąź. Lampka na Pinie:
English Version:
I was recently with my family on a trip for 5 days, in what we call Poland B. In the middle of nowhere. Silence, peace, clean air, low real estate prices, wueskas and dogs barking their asses off. Being there you can really relax. Browse through Pinterest, ride a tractor through the woods, take a few pictures.

In the flush of this tranquility, I dreamed of owning my own WSK 125 and now I browse the offers with a maniac's persistence.
Even 15 years ago, you could get such a WSK for just a few bucks, now it's in "reasonably complete" condition from two thousand upwards. No wonder that these bikes are so expensive. There are less and less of them and they are slowly becoming cult machines. I hope to find one that is not far from me and is in relatively good condition. I will have some material for my blog and I will be able to give my son something special. 

And from Pinterest again, I pulled out a project of a beautiful DIY lamp that I want to make, and since my wife's cousin has his own forest, it was easy to find material. I borrowed an axe, and into the woods in search of an oak tree to cut down one branch. Lamp on the Pin: