Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wrzesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wrzesień. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 września 2021

#6. Kasztanów BRAK! Czas na OBRAZ!

 Mojej córce zadano pracę na konkurs o jesieni, chodziło o jesienną kompozycję. Już pomijam fakt, że jesień jest z nami od 8 dni. I można by było zrobić datę oddawania prac przynajmniej do 15 października. Miałem kilka pomysłów na tę kompozycję, ale niestety część się nie udała, a na drugą część po prostu zabrakło materiałów. 3 dni chodziliśmy po parkach skwerach i znanych mi kasztanowcach i znaleźliśmy łącznie 6 kasztanów! Szaleństwo. Ja nie wiem gdzie te one poznikały ale serio nie można znaleźć kasztanów nigdzie. Zdesperowany napisałem na grupie do której należę i wyratował mnie znajomy wysyłając pudełko po butach wypełnione kasztanami, ale nieco za późno dotarło jak na termin oddawania prac więc, zrobiliśmy to inaczej. Inspirację oczywiste zerżnąłem z Pina.


Wiem zdjęcia słabe i chciałem poprawić rano, ale już nie było czasu a pracę trzeba było oddać do dziś.

  • Trochę liści
  • Podobrazie
  • farby plakatowe
  • gąbka kuchenna podzielona na 6 mniejszych kawałków.

Liście poukładałem na podobraziu i za pomocą gąbek "odbiliśmy" kontury liści kolorami jesieni. Później jeszcze poprawiłem kontur pędzlem i czarną farbą, ale tego już na zdjęciu nie widać. Praca zajęła nam około 1,5 godziny. Można rzec, że obrazkiem wyratowałem sytuację i wywiązałem się z obietnicy. 

Tylko co ja zrobię z całym pudełkiem kasztanów teraz...

Mam nadzieję, że panie przedszkolanki zrobią te zdjęcia naszej pracy jak było mówione to dołączę do swojego wpisu...

 

EN:
My daughter was given an assignment for a contest about autumn, it was about an autumn composition. I am already ignoring the fact that autumn has been with us for 8 days. And it would be possible to make the date of submitting the work at least until October 15. I had a few ideas for this composition, but unfortunately, some of them didn't work out, and for the second part we simply ran out of materials. We spent 3 days walking around parks squares and chestnut trees I know and found a total of 6 chestnuts! It was crazy. I don't know where they disappeared to, but you seriously can't find chestnuts anywhere. Desperate, I wrote on the group to which I belong and was rescued by a friend sending a shoe box filled with chestnuts, but it arrived a little too late for the deadline for submission of works so, we did it differently. I got the obvious inspiration from Pin.
I know the photos are poor and I wanted to improve them in the morning, but there was no more time and the work had to be done by today.

  • Some leaves
  • canvas
  • poster paints
  • kitchen sponge divided into 6 smaller pieces.

I put the leaves on the canvas and used the sponges to "reflect" the contours of the leaves in the colors of autumn. Later I corrected the outline with a brush and black paint, but you can't see it in the picture. The work took us about 1,5 hours. You could say that I saved the situation with this picture and I fulfilled my promise.

But what will I do with a whole box of chestnuts now...

I hope that the kindergarten ladies will take these photos of our work as it was said that I will add to my entry ...

Translated with www.DeepL.com/Translator (free version)


niedziela, 5 września 2021

Ojcowski Park Narodowy cz.2

 Wreszcie udało się i pojechaliśmy do OPNu żeby zwiedzić go w możliwie maksymalny sposób. Oczywiście z wyjazdu na godzinę 10 wyszły nici, ale wystartowaliśmy o 12.00 i na 14.00 byliśmy na miejscu. Ale to wystarczyło żeby zobaczyć najważniejsze punkty czyli Zamek, Jaskinię Łokietka, Bramę Krakowską, Rękawicę. 


Generalnie polecam jakieś dobre buty trekkingowe, bo mimo wszystko trampki nie zdały egzaminu i stopy bolą mnie do teraz. Serio polecam zaopatrzyć się w jakieś buty do chodzenia w terenie. Ja już rozglądam się i póki co rzuciły mi się w oczy buty z adidasa, ale jeszcze nie zdecydowałem. 
Jeśli idzie o samą wycieczkę to zaparkowaliśmy auto na parkingu powyżej i czarnym szlakiem zeszliśmy do zamku (16zł za osobę). Tam weszliśmy na punkt widokowy, który powstał na miejscu dawnego budynku mieszkalnego. Weszliśmy też do dwóch wież.




Ruszyliśmy dalej do doliny, tam w miasteczku zjedliśmy obiad i dalej znów na czarny szlak prowadzący do Jaskini Łokietka. Jakimś cudem, załapaliśmy się na ostatnie wejście dosłownie na dwie minuty przed (17:30) Weszliśmy no i robi wrażenie. Z tego co przewodniczka opowiadała panuje tam przez cały rok stała temperatura około 8 stopni celcjusza. Więcej nie wiele słuchałem bo trzymałem się z tyłu by móc zrobić kilka fotek bez udziału współ-zwiedzających. Koszt za osobę to 26zł. Wycieczka trwała ok pół godziny.







Po tym zwiedzaniu, które było całkiem przyjemne, wracaliśmy szlakiem niebieskim żeby dostać się do Bramy Krakowskiej. No nie powiem te skały robią wrażenie.





Z bramy Krakowskiej rozpościera się widok, na skały koronne i rękawicę. Już niestety nie wchodziliśmy na nie, bo było około 19.00, a to oznaczało, że już czas wracać jeśli chcemy wracać doliną Sąsapowską. Wróciliśmy do miasteczka, mijając Jaskinię Krowią i hodowlę pstrąga Ojcowskiego (ciekawostka: każda knajpa, bez wyjątku, ma w karcie dań Ojcowskiego pstrąga). Zeszliśmy na szlak żółty w dolinę Sąsapowską, tam, już pamiętaliśmy, że musimy dojść do drugiego przystanku, żeby za nim skręcić w las i tamtym szlakiem dojść do parkingu. Gdy wchodziliśmy do lasu jeszcze było widno, ale jak już wychodziliśmy to już była noc, choć tę ostatnią prostą pokonaliśmy w 13 minut (choć na tabliczce przewidywany czas to 20 minut.) 
Doszliśmy do auta zmęczeni jak konie po westernie, ale bardzo zadowoleni. Gdy dojechaliśmy do domu, stopy już tak bardzo mnie bolały, że nie mogłem wyjść z auta... Buty, dobre buty to podstawa!