poniedziałek, 18 kwietnia 2022

Własny plastikowy otwierak do obudowy laptopa.

 


Dziś króciutko, przy okazji rozbierania laptopa zorientowałem się, że nie mam plastikowego otwieraka do laptopa. Jest to o tyle przydatne narzędzie, że plastik w przeciwieństwie do śrubokręta czy innego metalowego narzędzia nie porysuje i nie połamie elementów obudowy. Jak sobie takie cuś sprawić? No oczywiście można kupić, wydatek rzędu kilku złotych i profi otwierak jest w ręku. Oczywiście trzeba po niego albo pojechać albo zapłacić za przesyłkę albo poczekać wieczność i jeszcze dłużej na przesyłkę z Państwa Środka ale, o ile przyjdzie, to przesyłka będzie za free. Rzecz ma się inaczej gdy "Dzyndzla" potrzebujesz na już, a jest poniedziałek Wielkanocny. Zatem do dzieła. Do wykonania otwieraka trzeba nakrętki z butelki po napoju czy wodzie, dosłownie kawałka wielkości A5 (wystarczy) papieru do pieczenia, żelazka, pilnika do paznokci zabranego cichaczem od żony/dziewczyny/siostry 😉 i zapalniczkę.

Po pierwsze, rozłóż deskę do prasowania (warto sprawdzić w necie, jak to się robi 😆). Później włącz żelazko, ustaw najwyższą temperaturę. Następnie postaw nakrętkę na papierze do pieczenia mniej więcej na środku kawałka. Złóż na pół papier tak żeby zakryć nakrętkę, weź żelazko i sprasuj nakrętkę ale tak żeby nie wyszła z papieru (patrz na czwarte zdjęcie). Teraz możesz odchylić papier od nakrętki i po chwili odlepić go od drugiej części (uwaga, plastik wciąż może być gorący i plastyczny).

Plastik może się przytopić dosyć nierówno - w jednym miejscu może będzie trochę cieńszy w innym trochę grubszy, a jeszcze gdzie indziej będzie cienki jak papier i tu wchodzi pilnik, pilnikiem wyrównaj z grubsza te nierówności tak żeby narzędzie spełniało swoje zadanie. Zapalniczką opal powstałe po szlifowaniu "włosy". DONE!

Więcej zajęło mi pisanie tego tekstu niż stworzenie tego otwieraka.

1.

 2.
 3.
4.
5.
6.

piątek, 15 kwietnia 2022

Wesołych Świąt Wielkanocnych 2022

 Wszystkim wam, czytającym czy odwiedzającym przez przypadek mojego bloga życzę udanych, wesołych, rodzinnych i spokojnych Świąt Wielkanocnych 2022. Wesołego Alleluja!


SMACZNEGO JAJKA!

czwartek, 14 kwietnia 2022

Jak wykorzystać starego laptopa cz.1 - wstęp

 Cześć! Już od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem wykorzystania starego laptopa Dell Latitude e5520. Znalazłem go na jednym z ogłoszeń za 50 zł. Zdekompletowany i uszkodzony czekał na mnie, aż przywrócę mu życie.


Najważniejsze co miał ten laptop to serce, czyli sprawną płytę główną wraz z procesorem i układem graficznym. Szkoda że nie miał pamięci RAM, którą musiałem dokupić (2x40zł), ale trudno. Mam w domu Dell Inspiron, z którego aktualnie korzysta mój syn więc jakby co RAM czy dysk SSD który kiedyś dokupiłem jako dysk zewnętrzny do mojego Matebooka wykorzystam i stuninguję jego laptopa. Latitude przyszedł też bez zasilacza, ale tu nie musiałem kupować, bo kiedyś jadąc nad morze zapomniałem zasilacza do jeszcze wtedy mojego della i kupiłem zamiennik który jeździł w aucie. Nie ma też baterii, na szczęście nie jest ona potrzebna do tego co chcę z nim zrobić. A właśnie, co chcę z nim zrobić? A no chcę z niego zrobić desktopa (albo media center) pod telewizor. Dlaczego? a no dlatego: 




W chwili obecnej tak korzystam z mojego Matebooka, żeby oglądać filmy na Youtube czy przeglądać sieć na dużym ekranie ustawiam karkołomnie mojego laptopa częściowo na głośniku i amplitunerze, przy czym przewód zasilający zwisa po szafce i generalnie nie wygląda to ani estetycznie ani tym bardziej bezpiecznie jak dla sprzętu wartego około dwa tysiące złotych polskich... Postanowiłem w takim razie, że koniec tego dobrego i stary e5520 dostanie nowe życie i stanie się potężnym, jak na tego typu urządzenie, media center. Zdaję sobie sprawę że wielu z was powie "ale po co tak kombinować, przecież można oglądać przez konsolę czy smartTV?". Od razu powiem, przeglądanie przez mój stary smartTV po za oczywistymi ograniczeniami, typu bardzo słabe aplikacje czy przeglądarka, przez wybieranie literek za pomocą pilota (tak wiem, powiecie, że można podłączyć klawiaturę bezprzewodową do usb i będzie hulać - a właśnie, że nie będzie, chodzi to tak słabo, że szybciej pilotem się wpisze tekst, co i tak zajmuje sporo czasu), po bardzo słabą moc obliczeniową tego akurat starego TV. To samo tyczy się konsoli. Lepsze apki, lepsza moc, ale znowu pad. Generalnie nie używam tego typu sprzętów do oglądania YouTube, czy sieci na dużym ekranie.
To po drugie, i najważniejsze, po prostu mogę i chcę to zrobić. Chcę stworzyć coś fajnego z czegoś co ktoś inny spisał już na straty. A że przy tym będę miał fajny ubaw i mnóstwo radochy to tylko lepiej dla mnie i dla was.
Na sam początek podzieliłem pracę na podstawowe etapy:
  1. Reinkarnacja - kompletuję części, składam do kupy i instaluję oprogramowanie. 
  2. Redizajn - przeprojektowuję i dobieram materiały z których stworzę to cudo, żeby ładnie się prezentowało na szafce obok konsoli amplitunera i głośnika. 
  3. Dopieszczanie - wykańczam i dobieram dodatki by cieszyć się sprzętem 
Jak widzicie mam tu miejsce na jeszcze 3 posty oprócz tego. Postaram się absolutnie wszystko opisać i sfotografować. Może i ktoś z was postanowi stworzyć sobie wydajnego desktopa czy - jak zwał tak zwał - Media Center, z zapomnianego gdzieś w szafie laptopa. 

Do zobaczenia. 

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

Kwiecień '22

 No i mamy kwiecień, a zima dalej za oknem. Covid się skończył za to Ruscy dalej zabijają kobiety i dzieci na Ukrainie. Można by zadać pytanie czy będzie w końcu normalnie kiedyś? Nie chce mi się analizować, ani wypowiadać w temacie tego co się dzieje na Ukrainie, jest tego masa w necie. Każdy sam może sobie wyrobić zdanie. Ja powiem krótko: Nie dla zabijania, nie dla wojny. Ataku ruskich choćby nie wiem jak, nie da się usprawiedliwić, naziści XXI wieku. I STAND WITH UA!



poniedziałek, 7 marca 2022

The Last of Us part II - skromna recenzja

 


Nie mam ostatnio jakoś weny do pisania, z utęsknieniem czekam na wiosnę, żeby móc w końcu zrobić wiosenne porządki po zimie. Niestety ale w garażu po zimie zawsze wygląda jakby przeszło tornado. rozpoczęte "projekty" walają się z kąta w kąt, masa gratów przytłacza a niska temperatura zniechęca do otwierania bramy żeby wziąć i to wszystko poukładać.
No nic, spróbuję napisać o The Last of Us part II.

Po pierwszej części spodziewałem się kontynuacji na podobnym poziomie, no i nie zawiodłem się. Gra to po prostu majstersztyk pod każdym kątem. Grafika niezwykle szczegółowa i dopracowana nawet elementy środowiska/krajobrazu przy których inne studia po prostu odpuszczają stosując często metodę ctrl+c i ctrl+v, tu są niepowtarzalne, wydaje się, że ludzie z Naughty Doga za cel wzięli stworzenie środowiska który będzie jak najbardziej zbliżony do naturalnego. Coś epickiego po prostu.




Grywalność też jest na najwyższym poziomie, choć wciąż mogę o sobie powiedzieć, że jestem niedzielnym graczem i do niektórych ze starć musiałem podchodzić kilkukrotnie, to i tak zdawałem sobie sprawę z bycia nOObem a nie zbyt wysokiego poziomu gry, czy jej agrywalności.

Muzyka, mistrzostwo! Klimatyczna, momentami wzruszająca. wszystko w punkt. nawet wstawki gdy uczyłem się grać na wirtualnej gitarze nie przeszkadzają. Z resztą co ja będę pisał. YT i do dzieła!

Fabuła. Wiem, że stąpam po cienkim lodzie. Niektórzy gracze wręcz shejtowali ND za fabułę. Ja nie jestem recenzentem profesjonalnym, nie zarabiam na tym. I w mojej opinii fabuła dorównuje jedynce. Trzyma w napięciu, wzrusza i nastraja. Nie ma nudy przez całą przygodę.

Teraz UWAGA SPOILER: Zarzuty graczy: 

  1. - Joel dał się łatwo zabić. Moim zdaniem nie prawda, podjął decyzję pewnie obserwując co dzieje się z Abby z daleka. Postanowił jej pomóc. Wpadł w zasadzkę. Przypadek, zdarza się...
  2. - Wątki LGBT: No są... - No i? I żeby nie było ja też nie lubię Netflixowego podejścia do tematu, gdzie wszędzie są wątki LGBT wciśnięte bez większej potrzeby i w zasadzie psują tylko fabułę, ale tu? Tutaj uzupełniają fabułę, są potrzebne, zagęszczają i katalizują ją. Bez nich, ciężko byłoby wytłumaczyć pewne zachowania w społeczeństwie post-apo.
Co tu dużo mówić. czekam na część 3. The last of us part II jest majstersztykiem!


czwartek, 20 stycznia 2022

#7. Stolik kawowy ze skrzyni po granatach

Długo się nie odzywałem ale to nie znaczy to, że niczego nie robiłem. Wymieniłem pasty termiczne w PS3, naprawiłem styki w padzie. Stare sprzęty są pod tym kątem bardzo fajne. Każdy jutuber już w tym grzebał i można znaleźć najlepszy dla siebie materiał z przeprowadzenia takiej operacji (jakby kto szukał, linki do materiałów z których ja korzystałem znajdziecie na dole posta.). Jeśli chodzi o takie prace którymi ja się zajmuję, to przeprowadziłem remont naszej sypialni. Wyszło moim zdaniem bardzo ładnie - żona była zachwycona i w końcu wykorzystaliśmy ramki na zdjęcia, które zostały po homestagingach.
Potem były święta, nowy rok, urodziny syna, zaraz będą córki a później nasze i walędrinki. Zaraz przed świętami spowodowałem stłuczkę (auć!), byłem też nad morzem - ale pogoda była kiepska bardzo. Także trochę się działo...
Kiedyś lata temu zakupiłem dwie skrzynie wojskowe z demobilu. Leżały w garażu nietknięte aż do poniedziałku, kiedy postanowiłem w końcu coś z nich zrobić, a przynajmniej z jedną. Kupiłem nogi hairpiny 30cm wysokości, i teraz po kolei:


  • Przeszlifowałem wszystko z grubsza w środku i na zewnątrz skrzyni.
  • Własnoręcznie wyciętym szablonem loga PlayStation namalowałem farbą wsprayu logo. 



  • Przykręciłem nogi.
  • Przykręciłem wrzeciądz (kupiłem też kłódkę na szyfr)
  • Przykręciłem siłowniki tak żeby wieko skrzyni otwierało się lekko i nie wywalało wieka całkiem do tyłu.

  • Wydrukowałem kilka naklejek tytułów gier i nakleiłem na skrzynię.

I voilà, stolik gotowy. Do pełni szczęścia zostało jedynie nałożenie ze trzech warstw lakieru, a że lakier długo schnie, a ja jestem bardzo niecierpliwy, to dodałem materiał już teraz. Syn zachwycony, ma skrytkę na swoje skarby i stolik na pady czy picie. Samej roboty (bez lakierowania) było może ze cztery godziny.
Mam nadzieję, że i wam się spodoba taki stoliczek.

EN:
This does not mean that I did not do anything. I changed thermal paste in PS3, repaired pad contacts. Old hardware is very cool from this angle. Every jutuber has already done it and you can find the best footage of how to do it (if you're looking, links to the stuff I used can be found at the bottom of the post). As for the kind of work I do, I did a renovation of our bedroom. It came out very nicely in my opinion - my wife was thrilled and we ended up using the photo frames that were left over from homestaging.
Then it was Christmas, new year, son's birthday, soon to be daughters and then ours and valedictorian. Just before Christmas I caused a fender bender (ouch!), I was also at the seaside - but the weather was very bad. So some things happened...
Some years ago I bought two military boxes from demobilized army. They were lying in my garage untouched until Monday, when I decided to finally do something with them, at least with one. I bought hairpin legs 30cm high, and now in turn:


  •     I sanded everything roughly inside and outside the box.
  •     With my own cut out PlayStation logo stencil I spray painted the logo.
  •     Screwed on the legs.
  •     Screwed in the header (I also bought a padlock with code)
  •     Screwed actuators so that the lid of the box opens slightly and does not blow the lid all the way back.
  •     I printed some game title stickers and glued them on the case.

And voilà, the table is ready. To be happy there was only three layers of varnish left and since varnish takes a long time to dry and I'm very impatient, I added the material right now. Son is delighted, he has a hiding place for his treasures and a table for controllers or drinks. The job itself (without varnishing) took maybe four hours.
I hope you will also like this little table.




Wymiana pasty (Paste replacement):
https://www.youtube.com/watch?v=30XZRbTMM6M

Szalejące przyciski w padach (Crazy buttons on controllers):
https://www.youtube.com/watch?v=IH8NVQb3Upg


poniedziałek, 11 października 2021

Przeklęte oko....

 Jakoś w kwietniu 2019 roku, chowając cytrynę, którą uprawiam od ziarenka, przed przymrozkiem, niefortunnie jakoś, trafiłem jedną z gałęzi prosto w oko i nabawiłem się "erozji rogówki". Co jakiś czas mam nawroty tego schorzenia i jestem, można powiedzieć, wyłączony z funkcjonowania, już pal licho, że widzę jak przez mgłę na to oko, ale ból jaki towarzyszy temu schorzeniu porównuję do wbitej w oko wykałaczki. Oka nie da się otworzyć, boli jak przypalane żarem albo właśnie wykałaczka wbita w nie. Dziś jestem trzeci dzień po nawrocie i pomału wracam do żywych. Zapłakany, po trzech dniach leżenia w łóżku (cały weekend) marzę żeby coś zrobić. Niestety, na razie jest to sfera planów i może jutro uda się za coś złapać. Dziś jeszcze czuję to oko zbyt mocno żeby się próbować z drewnem. Plan na najbliższe dni to Ostatni czwarty "skoczek" i coś z wyższej szkoły jazdy:


Mam nadzieję, że już nic nie pokrzyżuje mi planów, łącznie z tym pieprzonym okiem. Bo serio potrafi takie coś w depresję człowieka wepchnąć.