Jak w zegarku. Mówi się, że Polakowi nie dogodzisz jeśli idzie o pogodę. No ale jak ma być dobrze skoro do 20 kwietnia sypało śniegiem, maj był jaki był, początek czerwca był zimny, mieliśmy przez chwilę lato i od wczoraj leje jakby był już koniec października. To w jaki sposób mamy być zadowoleni? Złośliwi powiedzą że to polski defetyzm. A gówno właśnie! To suche - w przeciwieństwie do mnie teraz - fakty. Jak my mamy wierzyć w zmiany klimatyczne jak nawet na przestrzeni 21 lat te słowa są aktualne: "Polacy są tak agresywni, a to dlatego, że nie ma słońca
Nieomal przez siedem miesięcy w roku, a lato nie jest gorące" z piosenki Kazika, "4 pokoje". Stoję teraz na deszu. Czekam na mojego pierwszoklasistę i staram się nie denerwować. Do szkoły się nie pcham, bo "ludziów, jak mrówków" cytując klasyka. Niby jestem zaszczepiony, ale generalnie, raczej jestem z tych co potrzebują przestrzeni i ścisku nie lubią. Do klasy z synem na szczęście będzie chodził jeden kolega z przedszkola, zatem nie będzie tam całkiem sam i nie będzie musiał poznawać się ze wszystkimi od nowa. To ważne, dużo łatwiej jest nawiązywać przyjaźnie z resztą, gdy ktokolwiek cię już zna. I dla syna i dla jego kolegi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz