Byliśmy ostatnio w Energylandii... Gigantyczny jest ten park. weszliśmy ok 12.30 i byliśmy tam do zamknięcia, czyli do 19.00. Szczerze, to więcej stania niż chodzenia. Do każdej atrakcji trzeba odstać 20minut. Rollercoastery są tego warte niby kilkadziesiąt sekund tylko ale zabawa przednia i skok adrenaliny murowany. Niby płaci się za wejście 149zł od osoby i można zwiedzać i korzystać z każdej atrakcji jaka się w parku znajduje, ale na moje, raczej nie ma szans, żeby ze wszystkiego skorzystać w jeden dzień. Wielu atrakcji nie odwiedziliśmy i z wielu nie skorzystaliśmy. Przede wszystkim dlatego, że do każdej atrakcji trzeba odstać od 20 do 30 minut. Po drugie dlatego, że do każdej atrakcji trzeba też dojść (nabiliśmy po 11 tysięcy kroków), a po trzecie trzeba zrobić przerwę na posiłek. Podejrzewam, że nawet gdyby pojechać tam samotnie od 10.00 z plecakiem pełnym kanapek i wody, to ze wszystkiego - wszystkiego, nie dałoby się skorzystać.
Generalnie tych rollercoasterów jest zatrzęsienie. I dobrze. I w końcu.
Jest w czym wybierać. Nie udało nam się wejść na Hyperiona, po prostu zabrakło czasu, ale byłem dwa lata temu na Hyperionie, tak więc wielkiej straty dla mnie nie było. Za to wszedłem z synem na Zadrę - Największy RollerCoaster o konstrukcji stalowo-drewnianej na świecie, zaliczający się już do kategorii Hypercoaster. Wrażenia są niesamowite. Syn z początku się trochę bał, ale przełamał się, a że jest wysokim siedmiolatkiem to bez problemu wszedł na tę kolejkę. No ciężko opisać wrażenia z tego przejazdu. Poziom adrenaliny maksymalny. Chłopaki co siedzieli przed nami stwierdzili, na koniec, że tak wygląda sposób na wykasowanie 30 sekund z życia i to jest prawda. Człowiek schodzi z kolejki i nie pamięta co się w ogóle stało, jak wyglądał przejazd. Ja przez mgłę pamięam ten spad 90 stopni w dół i potem pamiętam tylko że jechaliśmy wprost na stalową belkę i nim do niej dojechaliśmy to wagonik uciekł w dół omijając zagrożenie, które mogłoby spokojnie uciąć głowę.
Jest w czym wybierać. Nie udało nam się wejść na Hyperiona, po prostu zabrakło czasu, ale byłem dwa lata temu na Hyperionie, tak więc wielkiej straty dla mnie nie było. Za to wszedłem z synem na Zadrę - Największy RollerCoaster o konstrukcji stalowo-drewnianej na świecie, zaliczający się już do kategorii Hypercoaster. Wrażenia są niesamowite. Syn z początku się trochę bał, ale przełamał się, a że jest wysokim siedmiolatkiem to bez problemu wszedł na tę kolejkę. No ciężko opisać wrażenia z tego przejazdu. Poziom adrenaliny maksymalny. Chłopaki co siedzieli przed nami stwierdzili, na koniec, że tak wygląda sposób na wykasowanie 30 sekund z życia i to jest prawda. Człowiek schodzi z kolejki i nie pamięta co się w ogóle stało, jak wyglądał przejazd. Ja przez mgłę pamięam ten spad 90 stopni w dół i potem pamiętam tylko że jechaliśmy wprost na stalową belkę i nim do niej dojechaliśmy to wagonik uciekł w dół omijając zagrożenie, które mogłoby spokojnie uciąć głowę.
Córka moja cudowna, odważna i nieustraszona, była mocno zdegustowana faktem, że nie może wejść na każdą atrakcję tak jak jej brat, natomiast wchodziliśmy tam gdzie się dało, F1, Dragon, Toffifee i jeszcze kilka innych atrakcji. Praktycznie przez cały czas byliśmy w kolejce do którejś z kolejek. A wydaje mi się, że zwiedziliśmy jedynie jedną czwartą całego parku. Z parku wyjeżdżaliśmy lekko 45 minut, ale tak to jest jak wychodzi się ze wszystkimi. Generalnie Polecam bardzo EnergyLandię! Park Rozrywki na naprawdę wysokim światowym poziomie!











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz